Podaj hasło
    
CD Accord Sp. z o.o. English
e-mail
Firma Katalog Artyści Dystrybutorzy Kontakt Nowości
   
Katalog
< >






 Cieszę się, że mogę przedstawić Państwu drugą już płytę z dziełami kompozytora związanego z dworem Wazów – Bartłomieja Pękiela. Poświęcona została mszy – formie, która od średniowiecza po dzień dzisiejszy jest obecna w muzyce europejskiej. Cykle mszalne prezentowane na płycie charakteryzują się różnorodną stylistką. Pokazuje to, jak odmiennie siedemnastowieczni kompozytorzy traktowali tę formę nawet w obrębie własnej twórczości.

Na krążku zostały zamieszone przykłady dwóch mszy „użytkowych” o bardzo prostym układzie formalnym, opartym na dialogu pomiędzy dwoma zespołami śpiewaków. Muszę przyznać, że największe obawy miałem właśnie co do prezentacji tych dzieł. Często podczas słuchania utworów muzycznych z różnych epok mamy dość mocne poczucie, że istnieje bardzo cienka granica pomiędzy pięknem wynikającym z prostoty a banałem czy kiczem. I dokładnie to uczucie towarzyszyło mi przy nagrywaniu tych mszy. Jednak w całym ich schematyzmie i prostocie możemy odnaleźć fragmenty ukazujące mistrzostwo kompozytora.
 
Na przeciwległym biegunie znajdują się kunsztowne opracowania cyklu mszalnego, nawiązujące do dwóch głównych nurtów stylistycznych obecnych w muzyce XVII wieku: jeden z nich to prima pratica, styl wywodzący się z dawnej Palestrinowskiej polifonii (w ten nurt wpisuje się Missa paschalis), a drugi to styl koncertujący, nowoczesny jak na owe czasy, który reprezentują Missa a 14 i Missa Concertata La Lombardesca.
 
Zestawienie wszystkich tych dzieł na jednym krążku ukazuje nam Pękiela zarówno jako twórcę znakomicie operującego różnymi technikami kompozytorskimi, jak i szefa kapeli, którego obowiązkiem było również pisanie utworów stricte użytkowych. Na płycie msze zostały przedzielone utworami instrumentalnymi – Fugą i kanonami, które zamieszczone w dodatku nutowym do traktatu prawdopodobnie nie były przeznaczone do wykonywania. Zwykła ciekawość sprawiła, że chcieliśmy usłyszeć, jak mogłyby zabrzmieć. Mam nadzieję, że będą one rodzajem oddechu pomiędzy poszczególnymi cyklami mszalnymi.
Andrzej Kosendiak