Podaj hasło
    
CD Accord Sp. z o.o. English
e-mail
Firma Katalog Artyści Dystrybutorzy Kontakt Nowości
   
Katalog
< >






W katalogu twórczości Grażyny Bacewicz (1909–1969) figurują dwa kwintety fortepianowe: z roku 1952 oraz 1965. Pierwszy łączony jest zazwyczaj z poprzedzającym go IV Kwartetem smyczkowym (1951), jednym z najwybitniejszych dzieł tej kompozytorki. Utwory te należą do neoklasycznego nurtu muzyki Bacewiczówny, charakteryzującego się stosowaniem tradycyjnych form oraz upodobaniem do ludowych stylizacji, ale także kaligraficzną wyrazistością tematów, oszczędnością faktur, wyrafinowaniem harmoniki, klarownością narracji – swoistej, mimo wzorców klasycznych. To „paryski” szlif: dyscyplina, pewnie wrodzona, lecz również w jakimś stopniu kultywowana podczas studiów u Nadii Boulanger.

(...)

W roku 1935, w szczytowym okresie neoklasycyzmu, opublikowany został Kwintet fortepianowy g-moll op. 34 Juliusza Zarębskiego. Lepiej późno niż wcale! Powstał bowiem na początku roku 1885, podczas rekonwalescencji chorego na gruźlicę kompozytora w rodzinnym Żytomierzu. Jest ostatnim i najwybitniejszym dziełem Zarębskiego, który zmarł we wrześniu tego samego roku w wieku zaledwie 31 lat. Zarębski należał do XIX-wiecznej gildii kompozytorów-wirtuozów. Fenomenalnie uzdolniony, studiował fortepian i kompozycję we Wiedniu i Petersburgu. Tworzył głównie muzykę salonową i wirtuozowską na potrzeby swych licznych tournées; najbardziej znany jest zbiór Róże i ciernie. O jakości talentu Zarębskiego najlepiej świadczą opinie Franza Liszta, który widział w nim nie tylko wielkiego wirtuoza (dzielącego z mistrzem z Weimaru zainteresowanie fortepianem dwuklawiaturowym), lecz także wrażliwego kompozytora. Liszt przekonywał Zarębskiego do podjęcia poważnej pracy kompozytorskiej. Nie dziwi zatem, że to właśnie Lisztowi został Kwintet zadedykowany.

Jednak są też czysto muzyczne powody tej dedykacji. Kwintet wyrasta bowiem z tradycji szkoły nowoniemieckiej, której koryfeuszami byli Liszt i Wagner. Przejawia się ta genealogia w bogactwie kolorystyki i harmoniki, a także w traktowaniu tematów jakby na wzór bohaterów powieściowych. To dlatego, zamiast „klasycznej” pracy motywicznej, słyszymy tu raczej metamorfozy charakterów, tematy powracają w kolejnych częściach, a zwieńczeniem jest finał w typie syntetycznym. Nie forma zatem skupia naszą uwagę, lecz narracyjne perypetie. Choć trzeba od razu dopowiedzieć, że „opowieść” ta umieszczona zostaje w wysokim rejestrze abstrakcji, więc niezbyt stosowne wydaje się poszukiwanie konkretnych treści programowych – nie bez kozery Liszt i Wagner nie zajmowali się pisaniem dzieł kameralnych. Cóż, już sam ów „zgodnie niezgodny” splot tradycji klasycznych i późnoromantycznych świadczy o oryginalności tego arcydzieła polskiej kameralistyki.

Ale piękno Kwintetu leży w muzyce przede wszystkim.

(...)

Kwintet Bacewicz pochodził z okresu pełni sił twórczych, Kwintet Zarębskiego okazał się przedwczesnym pożegnaniem, zaś Muzyka kameralna nr 1 „Stalowowolska” (1974–1978) Aleksandra Lasonia (ur. 1951) należy do początkowego okresu twórczości tego kompozytora. Premiera utworu miała miejsce w Stalowej Woli na legendarnym już festiwalu „Młodzi Muzycy Młodemu Miastu” – zielonej wyspie wolności na czerwonej mapie PRL. Niby w zalążku, tkwią tu „potencje”, które rozwiną się w kolejnych dekadach: przede wszystkim zderzenie dwóch żywiołów – rubasznej witalności i pogodnego wyciszenia. Ale Muzyka „Stalowowolska” jest utworem pełnokrwistym, nie jakimś młodzieńczym szkicem.

(...)

Marcin Trzęsiok