Podaj hasło
    
CD Accord Sp. z o.o. English
e-mail
Firma Katalog Artyści Dystrybutorzy Kontakt Nowości
   
Katalog
< >






[...] September Symphony jest absolutnie pozbawiona patosu, napisana w dobrze znanym stylu; nie rozpycha się w katalogu dzieł kompozytora jako dzieło szczególne, wyznacza jednak, jak sądzę, istotny punkt na jego twórczej drodze.

Słuchając Symfonii wrześniowej każdy, kto choć trochę przyswoił sobie muzykę Kilara, rozpozna charakterystyczne współbrzmienia, ostinatowe powtórzenia i stojące akordy, harmonicznie niezwykle powabne, z toniką podkreślaną basowymi uderzeniami fortepianu. Kompozytor znakomicie operuje czasem: powtórzeń jest zawsze tyle, ile trzeba, kulminacje wciąż inaczej nawarstwiane, a każda warstwa ma swoją wyraźną, zdecydowaną barwę; niewielkie urozmaicenie harmoniczne jest zatem rekompensowane ciągłą zmiennością barw. Część pierwsza Symfonii to jakby wstęp do motorycznej części drugiej. Zadaniem owego wstępu jest skupić uwagę, przez ostinatowe powtórzenia w wolnym tempie wywołać stan głębszej uważności na wszelkie muzyczne gesty.

Najwięcej kontrowersji wśród słuchaczy wzbudziła część trzecia, w której harmonika i melodyka niebezpiecznie się banalizują słyszałem nawet oskarżenia o styl hollywoodzki. Mnie owe liryczne melodie na pograniczu kiczu wydały się raczej nawiązaniem do charakterystycznej amerykańskiej odmiany neoklasycyzmu (Barbera, Schumana i Fossa), a to przecież analogia całkiem na miejscu; ostatecznie zresztą w całej Symfonii przewija się motyw z patriotycznej pieśni America, the Beautiful. Najlepiej zabrzmiał epizod środkowy owej wolnej części, gdzie wspomniane melodie spowite zostały w ciemniejszą szatę harmoniczną.



Adam Suprynowicz, Ruch Muzyczny, 19 października 2003

Recenzje:

MusicWeb