Podaj hasło
    
CD Accord Sp. z o.o. English
e-mail
Firma Katalog Artyści Dystrybutorzy Kontakt Nowości
   
Katalog
< >






Trio d-moll op. 49 Mendelssohna to jedno z najpopularniejszych dzieł swego twórcy, od chwili powstania (1839) cieszące się wciąż ogromnym powodzeniem wśród publiczności i wykonawców - tak jak to przepowiedział Robert Schumann w swej proroczej recenzji z kwietnia 1840: "Jest to mistrzowskie trio naszej epoki, podobnie jak swego czasu tria B-dur i D-dur Beethovena, czy Es-dur Franciszka Schuberta. Kompozycja po prostu piękna, która radować będzie jeszcze wnuki i prawnuki. [...] Jest on [Mendelssohn] Mozartem XIX wieku [...]. "(...)

Trio e-moll op. 67, drugi utwór Szostakowicza tego gatunku, powstawało w czasach wojennej zawieruchy, latem roku 1944, gdy kompozytor wypoczywał w ośrodku Związku Kompozytorów Radzieckich w Iwanowie. Choć front był już daleko, jednak koszmarne obrazy wojny wciąż pozostawały obecne w wyobraźni twórcy, dodatkowo bardzo wówczas przygnębionego nagłą śmiercią najbliższego przyjaciela, muzykologa i krytyka Iwana Sollertyńskiego (autora m.in. cennych studiów nt. Gustava Mahlera, które w stalinowskim ZSRR znalazły się "na indeksie"). Nowe trio kompozytor dedykował pamięci Sollertyńskiego. Dzieło zostało ukończone jesienią 1944, kompozytor powierzył prawykonanie swym najbliższym "kameralnym" przyjaciołom - muzykom słynnego Kwartetu im. Beethovena. Podczas leningradzkiej premiery w sali Filharmonii, 14 listopada 1944 (był to jeden z pierwszych koncertów w tym mieście po przełamaniu straszliwej, 900-dniowej blokady), grającemu na fortepianie Szostakowiczowi towarzyszyli Dymitr Cygnanow i Wasyl Szyryński. (...)

Trio e-moll weszło do kanonu dwudziestowiecznej muzyki kameralnej jako jedno z jej najwybitniejszych arcydzieł, choć nie można tu powtórzyć za Schumannem, iż - jak Trio Mendelssohna - będzie ono "radować" kolejne pokolenia miłośników muzyki. To jeden z tych utworów, które pozostawiają słuchaczy ze ściśniętym gardłem, a po ich zakończeniu długo nie rozlegają się oklaski...

Piotr Maculewicz

Recenzje:

MusicWeb